Dla miłośników turystyki i motoryzacji

Narodziny Fiata 126p – spojrzenie z lat osiemdziesiątych

W czerwcu 1973 roku „nieoficjalnie” zjechały w taśmy produkcyjnej Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej pierwsze Fiaty 126p (oficjalnie nastąpiło to 22 lipca). Tak rozpoczęła się w Polsce „era malucha”, który zmienił motoryzacyjne oblicze kraju.

O Fiacie 126p napisano tysiące publikacji, wiele biografii, wspomnień i opowieści. Dla zainteresowanych są one dostępne w wydaniach książkowych, w internecie, w prasowych archiwach cyfrowych i wielu innych miejscach. Nie będę więc pisał kolejnej historii malucha. Przeglądając niedawno swoje archiwa, natrafiłem na książkę Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego „Polska na kółkach” wydaną w 1989 r., ale napisaną w 1987 r. Autor wykorzystał w niej swoje materiały zbierane do tygodnika „Polityka”, którego w latach siedemdziesiątych był dziennikarzem. W jednym w rozdziałów znalazłem opisy poświęcone tworzeniu bielskiej FSM. Poniżej kilka wybranych fragmentów (zachowana oryginalna pisownia). Dobór zdjęć jest już przypadkowy, nie chronologiczny i dotyczy dłuższej historii malucha.

⁕⁕⁕⁕⁕⁕⁕

”Szczerze mówiąc, samochodowe obietnice Gierka nie były dla mnie zaskoczeniem. Dziś już nie czuję się związany tajemnicą, którą mi powierzono, zanim jeszcze został on I sekretarzem KC i był sekretarzem wojewódzkim w Katowicach. Jego sekretarz ekonomiczny, późniejszy wicepremier Pyka oraz zaufany redaktor wojewódzkiej gazety, późniejszy prezes Radiokomitetu Szczepański, powiedzieli mi w sekrecie, że na Śląsku przygotowuje się bazę wytwórczą popularnego samochodu pod parawanem jakiś innych działań: powiększa się Wytwórnię Sprzętu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej, która produkowała silniki do motopomp strażackich; rozbudowuje się fabrykę lamp i zameczków w Sosnowcu; rezerwuje się i uzbraja teren w Tychach …

Z gospodarską wizytą w FSM…

Żaden z nich nie powiedział wręcz, że te zmiany bazy wytwórczej osiągną stan wyższej gotowości, kiedy dojrzeją zmiany w politycznej nadbudowie, czyli mówiąc po prostu – kiedy Gierek zostanie przywódcą partii. Na taką herezję sobie nie pozwolono. Ale mogłem bez trudu sobie dopowiedzieć, że taki jest sens tych przygotowań, a przecież przeciek do dziennikarza „Polityki” to nie skutek niepohamowanego gadulstwa, ale świadome przygotowanie gruntu pod zmiany na szczycie.

Pierwszy tysiąc opuścił bielską fabrykę jeszcze w 1973 r.

Oczywiście nikt nie mógł dokładnie przewidzieć, kiedy to nastąpi. Ale kiedy wreszcie do niej doszło w grudniu 1970 r., wszystko potoczyło się tak, jak było w przygotowanym scenariuszu. (…) Z tematyki motoryzacyjnej spadła kurtyna. Ożyły też nadzieje naszych rodzimych konstruktorów, którzy pod rozmaitymi pretekstami, korzystając z różnych szyldów, niemal w konspiracji przygotowywali nowe modele. W 1966 oglądałem w FSO, także w głębokiej tajemnicy, przedprototyp samochodu syrena 110. Myślano więc, że może to się stanie prototypem polskiego Volkswagena.

Główna brama wjazdowa do FSM w Bielsku-Białej.

A jednak najważniejszym chyba względem były nie zalety techniczne malucha i nie zgoda Włochów na odbieranie od nas jako zapłaty silników – ale względna łatwość uruchomienia produkcji. Tak przynajmniej powiedział mi człowiek, który był sprężyną całego przedsięwzięcia i dyrektorem zbudowanej przez siebie fabryki, Ryszard Dziopak: – Żadnego innego auta nie mógłbym uruchomić w tak krótkim terminie, a ludziom się spieszy.

Bielsko-Biała – prezentacja Fiata 126 Bis w roku 1987.

Może to nie było tempo oszałamiające jak na warunki zachodnioeuropejskie, ale u nas, przy podziale branżowym, przy hierarchicznym zarządzaniu, przy ciągłych brakach i ociężałości gospodarki centralnie planowanej poszło naprawdę szybko: kontrakt z Włochami podpisano w październiku 1971 r., rok później z zakładu FIAT w Cassino (z którym losy Polaków już się kiedyś przecięły) wyszła pierwsza próbna partia maluchów, a w sierpniu 1973 zmontowano pierwsze maluchy w Bielsku (red. –podaje się także czerwiec jako początek montażu).

Pokaz Fiata z silnikiem z przodu w Warszawie.

Rozmawiałem z Ryszardem Dziopakiem w lutym 1973 roku, kiedy na terenie FSM więcej było budowlanych niż mechaników, ale stał już porządny biurowiec, a przed nim – pamiętam doskonale ten szczegół – warczała elektryczna wycieraczka. Zamiast szurać nogami, wystarczyło stać, a ona sama zbierała z butów kurz i błoto. Dziopak powiedział, że chce wprowadzić nowoczesność nawet w nieważnych sprawach, żeby ludzie w tej fabryce czuli, że tu jest inaczej. Ważniejsze było, co powiedział poza tym: – Redaktorze, jestem w tragicznej sytuacji. Mam wszystko, czego potrzebuję. Pieniądze mam, materiały mam, maszyny mam, nawet ludzi. Nie mogę na nic zwalić winy. Muszę zrobić tę fabrykę i te samochody. Korzystamy ze specjalnych praw. Mamy priorytet we wszystkim. Bank nas nie kontroluje. Naprawdę, to okropne.

Smutne zdjęcie z FSM z  1989 r. – nie dostarczono na czas kół.

Była to nasza pierwsza i przedostatnia rozmowa. Do ostatniej doszło jesienią 1986 r. Dziopak miał za sobą zdjęcie z dyrektorskiej funkcji, odebranie mandatu poselskiego, zawieszenie w prawach członka partii, wielomiesięczne dochodzenia prokuratorskie – i wreszcie oczyszczenie ze wszystkich zarzutów, ale co się stało, to się odstać nie mogło.

– Działałem tak, jak się teraz zachęca dyrektorów, żeby działali. Wyprzedziłem model przedsiębiorczości, który dziś stawia się za wzór. Tak, wiele spraw załatwiałem wprost z Gierkiem. Gierek mi ufał i tego zaufania nie zawiodłem. Zbudowałem fabrykę, spłaciłem kredyt, dałem krajowi popularny samochód.

Tor Kielce w 1990 r.

Dziopak opowiada mi z żalem, że wtedy, w 1980 roku, zabrakło mu kilku miesięcy, żeby uruchomić produkcję nowej odmiany fiata, pandę. Byłaby to, jego zdaniem, rozsądniejsza droga w przód niż restyling fiata 126. Nie czuję się na siłach rozsądzać tego sporu, tym bardziej że nie mogłem zasięgnąć opinii następcy Ryszarda Dziopaka na dyrektorskim fotelu.”

Kadr z filmu promocyjnego Fiata 126 el nakręconego latem 1995 r. Został on nagrodzony na festiwalu filmów reklamowych w Cannes za efekty specjalne bez użycia techniki komputerowej.

⁕⁕⁕⁕⁕⁕⁕

Ja także nie podejmuję się tego tematu, bo nie taka jest rola w cytowaniu fragmentu książki red. Wróblewskiego. Ta opowieść dziennikarza, jeśli nawet po latach, powstała w czasach, kiedy jeszcze nie można było przewidzieć zmian po czerwcu 1989 r. i wydarzeń politycznych oraz gospodarczych.  A znając losy red. Wróblewskiego, traktuję to jako autentyczny przekaz z czasów narodzin malucha. Były sukcesy i dramaty.

Dwa światy – produkcja malucha i montaż Fiata Sieny.

Z całą pewnością dyrektor Dziopak odegrał niebagatelną rolę w uruchomieniu produkcji Fiata 126p. Na zakończenie przytoczę jeszcze jeden cytat z książki, kiedy to autor wybiera się na odwiedziny do dyrektora w 1986 r.

⁕⁕⁕⁕⁕⁕⁕

 (…) Kiedy w śródmieściu Bielska wsiadłem do taksówki i spytałem czy wie, jak mnie zawieść do Dziopaka, odpowiedział: – Oczywiście, każdy taksówkarz wie. To był dyrektor! Potrafił pracownika obsobaczyć, ale potrafił  i załatwić. To on spłacił kredyt, nikt inny.

Po latach zapomnienia, Fiat 126 wrócił na salony i do łask kierowców. Stał się autem kolekcjonerskim.

KOJ

Zdjęcia: FCA, J. Kaźmierczak, CAF, własne autora

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *