Dla miłośników turystyki i motoryzacji

W poszukiwaniu śladów Topolino w Warszawie

Topolino był ostatnim przedwojennym modelem Fiata powstającym w Warszawie. W drugiej części opowieści o tym samochodzie staramy się odnaleźć miejsca z nim związane. Przypomina to jednak przysłowiowe poszukiwanie igły w stogu siana. Miasto, zniszczone w ponad 80% podczas okupacji niemieckiej i Powstania, po odbudowie zmieniło się zasadniczo. W stolicy zniknęła większość obiektów związanych ze stuletnią historią Fiata.

Przy Krakowskim Przedmieściu stoi wprawdzie Hotel Europejski, w którym mieścił się salon sprzedaży Fiata. Ale reszta? Nie ma domu na ul. Traugutta, gdzie podpisano pierwszą umowę polsko-włoską, nie ma nowoczesnej stacji obsługi na ul. Królewskiej, nie istnieją już dawne budynki fabryki PZInż. przy ul. Terespolskiej, gdzie działała Fabryka Samochodów Osobowych i Półciężarowych produkująca Polskie Fiaty.

Fragment zakładu Fiata przy ul. Sapieżyńskiej – zdjęcie z lat dwudziestych ubiegłego wieku.

Zupełnie inaczej wygląda także teraz rejon ulic Bonifraterskiej i Sapieżyńskiej mieszczący przed wojną wzorową stację obsługi samochodów Fiat i Polski Fiat, w której montowano również najmniejsze autka tej marki – „pięćsetki” nazywane popularnie Topolino, czyli po włosku „Myszka”.

Plan Starego Miasta z końca lat trzydziestych XX w. z zaznaczonym kolorem czerwonym przez redakcję miejscem orientacyjnie zajmowanym przez zakłady Fiata na Sapieżyńskiej.

Budowę stacji rozpoczęto w 1921 roku, a w sierpniu następnego roku gotowy był budynek przy ul. Zakroczymskiej. Wówczas przeniesiono tam biura dyrekcji spółki. W ich części reprezentacyjnej umieszczono potem słynny obraz Wojciecha Kossaka przedstawiający wyścig góralskiego zaprzęgu i samochodu Polskiego Fiata. Obraz ten był powielany na plakatach spółki, gdzie podawano adres jej centrali: „Warszawa, Sapieżyńska 6”. Zaginął podczas wojny, prawdopodobnie dzieląc losy całej fiatowskiej stacji.

Plakat  Polskiego Fiata ze zdjęciem zaginionego w czasie wojny obrazu Wojciecha Kossaka.

 Wróćmy jednak w lata przedwojenne. Wygląd mieszczących się przy ul. Sapieżyńskiej 6 siedziby spółki Polski Fiat S.A i stacji obsługi samochodów znamy z relacji p. Zdzisława Przygodzkiego, którego ojciec od 1927 r. pracował w firmie na różnych stanowiskach. Jego opowieść opublikował Andrzej Glajzer kilka lat temu w miesięczniku „Automobilista”.

Linia montażowa Fiata 500 na Sapieżyńskiej.

Oto ten opis: Jadąc od ulicy Bonifraterskiej ulicą Sapieżyńską, przy skręcie ulicy znajdowała się brama, przez którą samochody, lub ludzie znani dozorcy wpuszczani byli bez zbędnych formalności. Po przekroczeniu bramy utwardzona droga prowadziła nieco w dół i po kilkudziesięciu metrach wjeżdżało się na teren warsztatów pełniących funkcję stacji obsługi samochodów, przed którą znajdowało się stanowisko postojowe dla aut klientów i dyrekcji.

 

Odnaleziony w archiwum Fiata w Turynie plan zakładu na Sapieżyńskiej – z lewej strony montaż i tapicernia, z prawej lakiernia.

Do dwupiętrowego budynku dyrekcji można było dostać się wewnętrznymi drzwiami od strony podwórza. Biura dyrektorów, buchalterów i urzędników znajdowały się na piętrze, natomiast cały parter budynku zajmowała wspomniana stacja obsługi, pomieszczenie będące recepcją i poczekalnią dla klientów, oraz bardzo dobrze zaopatrzony magazyn niezbędnych do dokonywania napraw części zamiennych i hala gdzie znajdował się wyposażony w obrabiarki dział mechaniczny.

 Kolejne zdjęcie z archiwum Fiata w Turynie – pomieszczenia biurowe zakładu na Sapieżyńskiej.

Stacja obsługi, przystosowana była do dokonywania nawet skomplikowanych napraw, z remontem generalnym całego samochodu włącznie. Istniały normy czasowe wykonywania poszczególnych czynności. Np. wymontowanie silnika z samochodu Fiat 500 określały one na 3,5 godziny. […] Murowany płot oddzielający plac firmy od ulicy Konwiktorskiej stanowił tylną ścianę boksów garażowych, w których mieściła się montownia samochodów wyłącznie modeli Fiat 500 i 1100”.

W czasie wojny teren stacji Polskiego Fiata przejęli Niemcy (firma KA-HA-GE) i według relacji Zdzisława Przygodzkiego przystosowywano tam do celów wojennych samochody wysyłane na front wschodni.

Zdjęcie ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego. Prawdopodobnie zrobione podczas walk na terenie zakładu.

Wszystko skończyło się wraz z wybuchem Powstania Warszawskiego. Do 31 sierpnia toczyły się ciężkie walki. Terenu przy Sapieżyńskiej i Konwiktorskiej bronił batalion „Zośki”. 28 i 30 sierpnia niemieckie sztukasy bombardowały zabudowę ul. Sapieżyńskiej i sąsiedniej Franciszkańskiej. Kamienice i zabudowania fiatowskich zakładów zamieniły się w ruiny, pod którymi ginęli powstańcy i okoliczni mieszkańcy. Skali tragedii dopełniały egzekucje dokonywane przez Niemców. W jednej z nich zginął m.in. Tadeusz Marchlewski, były dyrektor fabryki Polskiego Fiata, mieszkający przy ul. Zakroczymskiej 1. Zginęła też jego żona, Nadzieja Marchlewska, znana automobilistka, startująca z powodzeniem na Fiatach w wielu rajdach i zjazdach gwiaździstych organizowanych specjalnie dla pań.

Stare Miasto w Warszawie po wojnie. W górnej części zdjęcia zniszczony Kościół Franciszkanów. Za nim ruiny fabryki Fiata.

Kościół Franciszkanów, stan obecny.

Podczas kilkakrotnych wędrówek po tym terenie i penetrowania jego zakamarków próbowaliśmy odnaleźć ślady zakładów Polskiego Fiata. Właściwie bez powodzenia. Po wojnie szczątki zrujnowanych budynków rozebrano, a na początku lat pięćdziesiątych XX wieku powstało tu osiedle Nowiniarska z niskimi blokami mieszkalnymi, część terenu zajęła szkoła. Identyfikację konkretnych miejsc, zaznaczonych na starym planie, utrudnia fakt, że obecna numeracja budynków nie zgadza się z przedwojenną, która też była zagmatwana. Jak wynika z lektury książki Juliusza Kuleszy o powstańczej Starówce, „Strona nieparzysta [ul. Sapieżyńskiej – dop. aut.] miała przed Powstaniem bardziej zwartą zabudowę, a jej posesjom odpowiadało zaledwie 12 po stronie parzystej.”

Unikalny szkic terenu zakładów Fiata wykonany we wrześniu 1946 r. Widać zaznaczone budynki i place z ruinami. Dokument znajduje się w zbiorach Muzeum Warszawy.

Świadectwem tragicznych wydarzeń rozgrywających się w okolicy są tablice memoratywne umieszczone na fasadzie odbudowanego po wojnie kościoła pw. św. Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej. Upamiętniają one żołnierzy AK z batalionów „Zośka”, „Miotła” i „Pięść” walczących na tym terenie oraz około 300 ofiar ze szpitala Bonifratrów, rozstrzelanych 30 sierpnia 1944 roku.

Śladem po ciężkich walkach prowadzonych na tym terenie jest też niewielka tablica umieszczona na ścianie domu mieszkalnego przy ul. Sapieżyńskiej 7 w pobliżu Bonifraterskiej. W tym miejscu bowiem wzniesiono powstańczą barykadę. Nigdzie nie ma jednak wzmianki o walkach na terenie Polskiego Fiata czy udziale w nich pracowników firmy.

Zdjęcie z 2016 roku. Prawdopodobnie ostatni budynek (nie znamy jego przedwojennego przeznaczenia) związany z zakładami Fiata  zachowany w rejonie ul. Sapieżyńskiej.

Zdjęcie obecne. W miejscu tamtego budynku, biurowiec komendy policji.

Jeszcze kilka lat temu w sąsiedztwie kościoła o.o. Franciszkanów odnaleźliśmy niepozorny, opuszczony budynek z tabliczką „Zakroczymska 3c. Był on najprawdopodobniej „ostańcem” po dawnej zabudowie spółki Polski Fiat S.A. powstałej w lutym roku 1920. Napis „Obiekt chroniony” na ścianie nie uchronił go jednak przed rozbiórką. W jego miejscu powstał budynek komendy rejonowej policji.

Strona z miesięcznika Auto z 1930 r. ukazująca nowoczesny serwis marki Chrysler. Jak piszemy w artykule, w 1937 r. Fiat kupił ten budynek.

Poszukując miejsc związanych z przedwojenną historią Polskiego Fiata w Warszawie, a szczególnie z powstającymi w nich Topolino, trafiliśmy do zupełnie innej części miasta, zwanej niegdyś Sielcami. To kompleks budynków z lat trzydziestych XX wieku ulokowanych między ulicami Belwederską a Nabielaka. Spółka „Polski Fiat” nabyła go w 1937 roku i przystosowała do swoich potrzeb. Miesięczniki „Autobus” i „ATS” informowały wówczas o planach przeniesienia tam z Sapieżyńskiej warsztatów naprawczych, składu części zapasowych i biur handlowych. Jak pisały, plany nowych budynków i urządzeń zostały opracowane przez inżynierów polskich przy współdziałaniu specjalistów z zagranicy. W stacji umieszczono też linię montażową samochodów – to stąd również wyjeżdżały polskie fiaciki Topolino.

Stan dzisiejszy byłych warsztatów Fiata przy ul. Belwederskiej. Publikujemy zdjęcie wykonane w okresie wczesnej wiosny, kiedy zieleń drzew nie przysłania obiektu.

Zaprojektowana przez Edwarda Seydenbeutela stacja przy ul. Belwederskiej, wzniesiona w 1929 r. dla Chryslera, wyróżniała się  nowoczesną architekturą doby funkcjonalizmu. Była też pierwszym w dziejach Warszawy obiektem specjalnie zbudowanym w celu ekspozycji, sprzedaży i obsługi samochodów. Zachwycała się nim ówczesna prasa, a „Express Poranny” z 1930 r. nazwał go „ozdobą dzielnicy Belwederskiej”. Po przejęciu jej przez Fiata planowano postawienie w sąsiedztwie stacji obsługi podobnej do tej, jaka działała na Królewskiej przy pl. Piłsudskiego, notabene też projektu Edwarda Seydenbeutela.

Bardzo zmieniony po wojnie, na skutek zniszczeń, front budynku przy Belwederskiej.

W czasie okupacji warsztaty i salon przejęła niemiecka firma Bruhn-Werke, a podczas Powstania Warszawskiego stanowiły część Reduty „Magnet”. Wówczas zniszczeniu uległa hala warsztatowa oraz fragment budynku frontowego. Po wojnie warsztaty te przejęło Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, obecnie jest tam komisariat policji i serwis aut policyjnych, raczej niedostępne dla osób z zewnątrz.

Obeszliśmy go ze wszystkich stron, usilnie poszukując śladów eleganckiego obiektu, który miesięcznik „Auto” z 1930 roku określał tytułem „Nowoczesna architektura i nowoczesne urządzenia”. Efekty tych poszukiwań były nędzne, bo ocalały budynek frontowy, ten od strony ul. Belwederskiej, robi smutne wrażenie. Podczas prowizorycznej, powojennej odbudowy został skrócony o dwie prawe osie. Jest też dość zaniedbany i oszpecony dobudówkami.

A tak wyglądają obecnie warsztaty policji od strony ul. Nabielaka.

Tylko za murem można dostrzec zarysy dużej hali warsztatowej, w której kiedyś obsługiwano samochody Fiata i montowano maleńkie Topolino. Lepiej widoczna jest ona z tyłu, od ul. Nabielaka, gdzie wciąż istnieje prowadząca do hali brama teraz zamknięta i pobazgrana. Tam znaleźliśmy jedyny „włoski ślad” na tym na tym budynku napis „Juve Turyn” nabazgrany na murze. Na pewno nie powstał on ze względu na Topolino.

Także historyczne zdjęcie dwóch Fiatów 500 i 508 zrobione przed laty w holu wejściowym Muzeum Techniki w Warszawie.

Tak więc po polsko-włoskiej „Myszce” powstającej niegdyś w Warszawie pozostały głównie nieliczne zdjęcia z epoki i wspomnienia rozsiane w różnych publikacjach. Pokazaliśmy niemal zatarte ślady tamtej historii, które jeszcze udało nam się odnaleźć. Tak naprawdę przetrwał tylko jeden budynek przy Belwederskiej Nabielaka związany z produkcją. Ale na jak długo?

  • BOR
  • Zdjęcia: Fiat, NAC, własne autora

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *