„Autopodróże.pl wyprawy w przeszłość” należy potraktować z nutą wyobraźni. Wykorzystując prasę XIX i XX wieku oraz inne źródła, staramy się przybliżyć tamte lata poprzez wydarzenia związane z motoryzacją, turystyką, gospodarką. To wyprawy w naszą przeszłość oczami ludzi wtedy żyjących. Nie stronimy także od wydarzeń współczesnych, opisów historycznych powstałych obecnie czy ważnych jubileuszy. Wszystko jednak powinno mieć związek z historią.

Fiat 130 – samochód, który woził polskiego papieża

Tym samochodem jeździł papież Jan Paweł II podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski w czerwcu 1979 r. Przez dziesięciolecia narosło wokół auta wiele mitów i dziwnych opowieści. Jako jedyny, autentyczny pojazd z tamtej wizyty jest dostępny w przyklasztornym muzeum Franciszkanów w Niepokalanowie.

Artykuł „Tajemnice papieskiego Fiata” ukazał się kilka lat temu w papierowej wersji branżowego pisma „Fiat wokół Nas” wydawanego wtedy przez Fiat Auto Poland (obecnie Grupa Stellantis). Dokonując drobnych zmian redakcyjnych, postanowiliśmy przypomnieć opowieść o papieskim Fiacie 130 w „Autopodroze.pl Wyprawy w przeszłość”.

TAJEMNICE PAPIESKIEGO FIATA

Materiałów dotyczących papieskiego Fiata znaleźliśmy niewiele, sporo było w nich znaków zapytania i sprzecznych informacji. Dotyczyły zarówno pochodzenia auta (według jednych przyjechało ono z Turynu, drugich – było przebudowywane w Polsce), jak i jego wyposażenia (zwłaszcza opancerzenia nadwozia i szyb). Nawet w klasztorze o.o. Franciszkanów w Niepokalanowie niewiele wiedziano na ten temat, bo jak usłyszeliśmy, nie żyje już większość osób, które mogłyby coś powiedzieć na ten temat. Już w Niepokalanowie odwiedziliśmy się, że auto było przez lata ukrywane, by nie podzieliło losu słynnego polskiego papamobile – białego Stara, który został zniszczony po pielgrzymce.

Spotkanie z zabytkiem

Pomieszczenie z zabytkowym pojazdem jest niewielkie. Samochód opatrzony tablicą rejestracyjną SCV 1 (Stato della Citta del Vaticano) wygląda okazale. Ma przedłużone nadwozie – w środkowym jego fragmencie umieszczono wstawkę z dodatkowym oknem szerokości 39 cm. Częściowo podniesiony i odsłaniany dach umożliwiał Janowi Pawłowi II błogosławienie wiernych zgromadzonych na trasie przejazdu. Teraz szyberdach jest nieczynny, przykręcony czterema śrubami do karoserii. Na tylnym pasie auta znajdują się fabryczne napisy FIAT 130 i AUTOMATIC, zaś na pokrywie bagażnika napis 3200.

Samochód został dla nas otworzony, oglądamy więc i fotografujemy jego wnętrze z beżowo-złocistą welurową tapicerką. Z tyłu kabiny, na podwyższeniu umieszczono specjalnie przygotowany papieski fotel – dość szeroki, z podnoszonymi bocznymi oparciami. Na tylnej szybie znajdujemy dwie wsuwane rolety, zainstalowane tak, by światło nie raziło dostojnego gościa. Naprzeciwko jego fotela są dwa niewielkie, składane siedziska przeznaczone dla osób towarzyszących papieżowi w podróży. Przednia część auta z okrągłymi wskaźnikami i dźwignią automatycznej skrzyni biegów wygląda jak w seryjnym Fiacie 130.

Podnosimy maskę samochodu, oglądamy jego silnik z dobrze widocznymi fiatowskimi symbolami. Tu także „rozszyfrowujemy internetowe przekłamania” o specjalnie wzmocnionym silniku. To widlasta, sześciocylindrowa jednostka o pojemności 3235 ccm i mocy 165 KM  z modelu „130 Coupé”.

Otwieramy drzwi, obstukujemy ich blachy. Są seryjne, jak w zwykłym aucie. Przyglądamy się szybom – także są seryjne, z fiatowskimi symbolami. A więc już wiemy – samochód przygotowany dla Jana Pawła II nie był opancerzony!

Odkrywamy za to niespodziankę. Na prawym słupku auta znajdujemy karteczkę wizytówkę z napisem: „Naprawę lakierniczą wykonano wrzesień 1992 r. Adam Zając 96-314 Baranów 16, tel. 58-86 Auto-Usługi Samochody Krajowe i Zagraniczne”.

Podarunek dla Franciszkanów

Wiemy więc już, kto przygotowywał samochód Jana Pawła II do ekspozycji. Korzystając z udostępnionych nam zapisków zakonnika, o. Romana Aleksandra Soczewki możemy poznać wcześniejsze dzieje auta. Oto fragment jego wspomnień: „Na wniosek Księdza Prymasa ów samochód pewnej nocy znalazł się w klasztorze w Niepokalanowie. Został umieszczony w niepozornej szopie, okryty szczelnie plandeką i snopkami słomy. Nawet nie wszyscy mieszkańcy Niepokalanowa wiedzieli o tej konspiracji. […] Cztery miesiące po wizycie Jana Pawła II w Niepokalanowie (przyp. red. –druga pielgrzymka do Polski) Sekretariat Prymasa Polski w dniu 4 października 1983 r. przesłał do Niepokalanowa pismo przekazujące „samochód osobowy fiat 320, który był w 1979 roku przeznaczony na przejazdy Ojca Świętego Jana Pawła II podczas pielgrzymki w Polsce”.

Zapiski o. Soczewki, z zaznaczoną refleksją, że „Relacje o samochodach papieskich nie są do końca sprawdzone. Przekazów źródłowych brak, świadkowie nie są zgodni w relacjach, po tylu latach rodzi się legenda” nie rozwiały naszych pytań dotyczących zwłaszcza tego, kto przygotowywał Fiata 130 do celów pielgrzymki Jana Pawła II. Próbowaliśmy potwierdzić sugestie zakonnika, że „dokonano w aucie niezbędnej modernizacji w fabryce FSO pod nadzorem Biura Ochrony Rządu” – bez powodzenia. Nikt z pytanych o to dawnych pracowników fabryki ani Ośrodka Badawczo-Rozwojowego FSO, gdzie przygotowywano różne wersje specjalne samochodów, nie przypominał sobie takiego zadania. A przecież przebudowa limuzyny dla papieża, nawet dokonywana w tajemnicy, musiałaby być wydarzeniem niezwykłym.

Trop włoski

Pozostał więc „trop włoski”. Giovanni Prati, wieloletni dyrektor PR Fiata Auto Poland i mieszkający ponad 20 lat w Polsce (od 1976 r.) powiedział nam, że Fiat 130 przyjechał z Turynu wraz z wieloma częściami zamiennymi, z których „można by zbudować drugi samochód”. Furgonetka zawierająca te części towarzyszyła papieskiej kolumnie przez cały czas jej podróży po Polsce, a jadący w niej włoscy pracownicy koncernu mieli całe oprzyrządowanie, by naprawić samochód w razie jakiejś usterki.

Gdzie zatem przebudowano seryjnego Fiata 130 na papieską limuzynę? Najprawdopodobniej w nieistniejącej już w firmie Carrozzeria Fissore z  Savigliano, współpracującej miedzy innymi z Fiatem. W informacjach internetowych związanych z firmą Fissore znaleźliśmy wizerunek tego samochodu.

W papieskiej kolumnie

Wykorzystując włoskie kontakty Giovanni Pratiego w Fiacie, udało się znaleźć osobę, która we wspomnianej furgonetce towarzyszyła papieżowi podczas całej pielgrzymki. Tak Vittorino Zatti wspomina tamtą przygodę.

„– Od tego czasu minęło bardzo wiele lat. Był marzec 1979 r., a ja miałem 28 lat i od paru miesięcy przebywałem w Polsce jako delegat techniczny Fiata. Mój przełożony telefonicznie poinformował mnie, że w Turynie przygotowano samochód, który miał być wysłany do Polski i wykorzystywany przez polskiego papieża podczas jego wizyty. Decyzję o dostarczeniu tego papamobile podjął sam Giovanni Agnelli.Wraz z kolegą mieliśmy zapewnić wsparcie tego przedsięwzięcia, towarzysząc papieżowi we wszystkich zmianach miejsc przewidzianych w ramach wizyty.

Pojechałem do Turynu. Tam z Giannim Zaią (niestety już nieżyjącym) mieliśmy przygotować samochód techniczny wraz z częściami zamiennymi i oprzyrządowaniem niezbędnym, by stawić czoła wszelkim typom usterek, jakie mogły się wydarzyć w papieskim aucie.

Przyjechaliśmy do Warszawy, a kilka dni później dotarł tu również papamobile, przywieziony na ciężarówce. Rozładowano go z zachowaniem najwyższych środków ostrożności i umieszczono w jednej z placówek służb porządkowych. Kolejne dni, aż do przybycia Ojca Świętego, upływały na ustalaniu szczegółów z przedstawicielami episkopatu i służb porządkowych oraz na precyzyjnych kontrolach samochodu.

Wreszcie nadszedł ten wielki dzień: emocje i radość Polaków czuć było w powietrzu. Również my zaraziliśmy się tą atmosferą, dumni, że możemy brać udział w tym historycznym wydarzeniu.

Zaczęliśmy podróż zgodnie z ustalonym programem, a pojazd, nad którym czuwaliśmy, jechał w kolumnie zabezpieczanej przez służby porządkowe. My zaś, podróżując własnym samochodem w odpowiednio bliskiej odległości, cały czas byliśmy w gotowości do podjęcia interwencji, gdyby tylko nas wezwano. Otaczał nas tłum ludzi i ani razu nie mogliśmy się oddalić od papamobile, więc zwykle nie zdążaliśmy na więcej niż jeden posiłek. Spaliśmy i jedliśmy w klasztorach, lub w miejscach, gdzie nas odprowadzono.

Prawie ani razu nie widzieliśmy papieża podczas jego przemówień, ale często słyszeliśmy jego głos przez głośniki. Szczególne wrażenie robiło patrzenie z góry na ocean ludzi oczekujących na papieża na Jasnej Górze. Mówiono, że było tam ponad milion pielgrzymów.

Nasza „misja” zakończyła się bez problemów. Papamobile sprawował się dobrze i nie wymagał żadnych interwencji naprawczych. Po powrocie do Warszawy, na zaproszenie biskupa Bronisława Dąbrowskiego udaliśmy się do siedziby episkopatu, gdzie – po wspólnym wypiciu herbaty – podziękowano nam za wyświadczoną usługę i przekazano medal z podobizną papieża, który mam po dziś dzień.

Później papamobile powrócił do Turynu, by przejść pewne zmiany, po czym przywieziono go z powrotem do Warszawy i przekazano episkopatowi.

Swoje wspomnienia zakończę sentymentalnie: pod koniec tej wizyty miałem szczęście, iż w Polsce spotkałem dziewczynę, z którą jestem szczęśliwie żonaty od 33 lat. Uważam, że był to prezent otrzymany od papieża Wojtyły.”

Renowacja

Wykorzystując informacje z wizytówki umieszczonej w papamobile, udało nam się odszukać firmę pana Adama Zająca, tę która przeprowadziła renowację samochodu. Wysłuchaliśmy wówczas opowieści o tym, jak przebiegały prace przy jego odnawianiu. Po latach ukrywania go w szopie był bardzo zaniedbany – opowiadał nam pan Adam. Nadwozie zmatowiało, miało uszkodzony lakier, podobnie było z chromami. Pod maską i we wnętrzu były widoczne ślady gryzoni. Trzeba było rozbroić auto, zrobić poprawki na karoserii, nałożyć nową powłokę lakierniczą. W FSO „po cichu” odnowiono zderzaki oraz chromowana listwy. Wykonano też od nowa kołpaki kół, bo oryginalne były tak skorodowane, że miały dziury. Mnóstwo czasu zajęło także czyszczenie tapicerki. Welur, którym pokryte jest wnętrze auta, papieski fotel i inne siedzenia, był bardzo brudny.

Pracy przy przywracaniu blasku papamobile, jak wspominał pan Zając, było tyle, że nie zrobiono przy nich żadnego pamiątkowego zdjęcia. Jako jedyne ich świadectwo została tylko wizytówka firmy.

Dostępny dla każdego

Przez pierwsze lata po renowacji Fiat Jana Pawła II był eksponowany pod namiotem na terenie klasztoru w Niepokalanowie. Potem trafił do specjalnego pomieszczenia, gdzie mogą go oglądać, wraz z innymi pamiątkami, przybywający do klasztoru. Auto nie jest osamotnione. Towarzyszy mu biały samochód-kaplica, w którym Jan Paweł II wziął udział w procesji z Placu Zwycięstwa do Kolumny Zygmunta w Warszawie w 1987 roku. Ten pojazd to na wskroś rodzimy produkt, wykonany w Hucie Stalowa Wola.

⁕⁕⁕⁕⁕⁕⁕

Nie wiemy, czy udało nam się wyjaśnić wszystkie tajemnice papieskiego Fiata 130. Czterdzieści lat od wydarzeń, to długi czas. Wielu światków tamtych dni już nie ma, zacierają się też w pamięci wydarzenia. Może zresztą nie warto odkrywać wszystkiego? Wszak tak cennemu zabytkowi potrzebna jest mgiełka tajemniczości. Niech więc cieszy zwiedzających muzeum i kontynuuje swoją legendę.

  • Tekst: Anna Borsukiewicz, Jerzy Kozierkiewicz
  • Ilustracje: zdjęcia Fiata 130 – Jerzy Kozierkiewicz, zdjęcie z wizyty papieża – CAF.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *