„Autopodróże.pl wyprawy w przeszłość” należy potraktować z nutą wyobraźni. Wykorzystując prasę XIX i XX wieku oraz inne źródła, staramy się przybliżyć tamte lata poprzez wydarzenia związane z motoryzacją, turystyką, gospodarką. To wyprawy w naszą przeszłość oczami ludzi wtedy żyjących. Nie stronimy także od wydarzeń współczesnych, opisów historycznych powstałych obecnie czy ważnych jubileuszy. Wszystko jednak powinno mieć związek z historią.

Ze Zdunów dla zdunów

W domu mojej babci był piec – wysoki, zbudowany z ciemnozielonych wytłaczanych kafli, zwieńczony kunsztownym gzymsem. Przypomniał mi się, gdy weszłam do wzorcowni kaflarni z Zdunach.

Zobaczyłam tam bardzo podobne staroświeckie w stylu piece, a oprócz nich kominki i kuchnie postawione, by pokazać klientom, co można zbudować z tutejszych kafli. Oszałamia ich wybór – od prostych, z niewielkimi zdobieniami do kunsztownych, z wytłoczonymi motywami kwiatów, słoneczek, herbów, rozet, a nawet całymi scenami przedstawiającymi polowanie, muzykantów czy głowę konia. Do tego dochodzą takie elementy jak kolumienki, gzymsy, reliefy, kratki. Wszystkie pokryte szkliwem w najróżniejszych kolorach i odcieniach – kremowych, brązu, zieleni granatu. Oprócz kafli jednobarwnych są też ręcznie malowane, z motywami kwiatów, zwierząt czy widoczków i produkowane od niedawna kafle w stylu huculskim.

Kaflarnia w Zdunach, miasteczku leżącym na granicy województw wielkopolskiego i dolnośląskiego, 7 kilometrów od Krotoszyna, jest najstarszym takim zakładem w Polsce. W 2008 roku obchodziła stupięćdziesięciolecie swojego istnienia i przez cały ten czas działa właściwie bez przerwy. Produkcja trwała nawet w okresie II wojny światowej. Gdy właściciele zakładu – niemiecka rodzina Reimannów – 20 stycznia 1945 r. uciekła z miasta przed zbliżającą się Armią Czerwoną, załoga kaflarni wznowiła pracę już 2 marca.

Reimannów w Zdunach wspominają zresztą bardzo dobrze. Zarówno założycieli – Juliusza i Paulinę, którzy w 1858 r. przeprowadzili się tu z niedalekiego Milicza i przy ul. Łacnowej założyli warsztat garncarski, jak ich potomków. Friedrich, syn Juliusza, wyspecjalizował zakład w produkcji kafli, a kolejny właściciel – Gustaw Reimann wprowadził nowoczesne jak na owe czasy maszyny i rozwinął asortyment aż do 70 wzorów kafli wytwarzanych ręcznie i maszynowo. Mieszkańcy pamiętają też, że Gustaw bardzo dbał o swą załogę, a zanim wyjechał ze Zdunów, wypłacił wszystkim pracownikom należne wynagrodzenia.

– Czas się zatrzymał – myślałam zwiedzając Kaflarnię Zduny. Tu nadal prawie wszystko robi się jak dawniej, z tą tylko różnicą, że w maszynach zastosowano napęd elektryczny. Materiał na szamotowe kafle rozdrabniany jest w specjalnych młynach, a potem przygotowywany według dawnej receptury. Potem masa przypominająca wyglądem kremowe ciasto trafia do formierni, gdzie pracownicy ręcznie wyciskają kafle w specjalnych formach, nadając im różne wzory. Tylko najprostsze wyroby kształtowane są maszynowo, ale i tu każdy kafel wytwarzany jest indywidualnie.

Kolejne etapy produkcji to zdobienie, oczyszczanie i suszenie wyrobów. Następnie trafiają one na półki pieca tradycyjnie opalanego węglem. Po ich zapełnieniu wejście do komory pieca jest zamurowywane, temperatura we wnętrzu osiąga 900 stopni, w której kafle są wstępnie wypalane na tzw. biskwit. Po wystudzeniu można je malować i pokrywać szkliwem, co w Zdunach też robi się ręcznie. Potem kafle i inne wyroby poddaje się ostatecznemu wypalaniu w temperaturze 1100 stopni.

Wszystko jest tak jak przed laty, z jednym tylko wyjątkiem – przed wojną glinę sprowadzano z niemieckiej Miśni, dziś pochodzi ona z polskiego złoża w Jaroszowie. Jak zapewniają pracownicy, nie ma to wpływu na jakość wyrobów. Szamotowe kafle długo zachowują ciepło.

Kaflarni niedawno groziło zamknięcie. Firma Cerabud S.A. z Krotoszyna, do której należała, wystawiła ją na sprzedaż. Prawie w ostatniej chwili znalazł się nabywca i to spoza branży. Mirosław Ruśkowski, prawnik z Wrocławia, postanowił utrzymać zabytkowy zakład w Zdunach i jego doświadczoną załogę. Uznał, że olbrzymią szansą dla firmy jest powracająca moda na staroświeckie piece i kominki, a także na prawdziwe, ręcznie wytwarzane wyroby rzemieślnicze.

Jak widać miał rację. Piece z unikatowych kafli, a także ozdobne wyroby ceramiczne cieszą się coraz większym zainteresowaniem, a do popularyzacji najstarszej polskiej kaflarni przyczyniły się plenery ceramików. Pierwszy, zorganizowany latem 2008 roku, z okazji 150-lecia zakładu, przyciągnął 14 artystów z całej Polski. W następnym roku impreza miała już charakter międzynarodowy.

Kaflarnia w Zdunach otworzyła się też na turystów, których witają tu bardzo serdecznie, oprowadzając po zakładzie i zapoznając z dawnymi sposobami produkcji. Zakład mieści się w Zdunach przy ul. Łacnowej 37.

Jerzy Kozierkiewicz

Zdjęcia: Autopodroze.pl

ZDUNY – Województwo wielkopolskie, powiat krotoszyński, siedziba gminy miejsko-wiejskiej

GPS: 51°38’45″N, 17°22’37″E

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *