Dla miłośników turystyki i motoryzacji

Jeep Wrangler Rubikon – samochód dla konesera

Jeśli nie jesteś miłośnikiem off-roadu, jazdy po błocie czy podskakiwania na nierównościach dróg, to nie kupuj Jeepa Wranglera w krótkiej wersji. Chyba, że bardzo zależy ci na zadawaniu szyku, wzbudzaniu zazdrości u innych i nawet czasami jeździsz po trudniejszych drogach. Wtedy kup Jeepa. Choć unikam tego określenia, to w tym przypadku ono pasuje: jest to samochód kultowy, bez żadnego naciągania czy tworzenia ideologii.

Jeep Wrangler Rubikon najbardziej nawiązuje wyglądem do swego przodka sprzed kilkudziesięciu lat. I chwała producentowi, że tego nie zmienia. Co więcej, wręcz w wielu detalach podkreśla tę historyczną ciągłość. W czasach „aerodynamiczno-podobnych aut” ten jest kanciasty, z mocno zaznaczonymi błotnikami, potężnymi zderzakami, sławnym żebrowanym grillem. Wystające zawiasy drzwi, zaciski na pokrywie silnika, archaiczny patyk anteny – to tylko przykłady. Wewnątrz, choć jest już nowocześniej, srebrny napis na rączce przed fotelem pasażera „Since 1941” (od 1941) wyjaśnia wszystko.

W środku auta detali nawiązujących do historii jest znacznie mniej i mamy do czynienia ze współczesnym pojazdem. Zrobione jest to jednak ze smakiem.  Okrągłe zegary, okrągłe wloty nawiewów, duży ekran audio z wyświetlającym się napisem „Jeep”, kierownica obciągnięta skóra z przyciskami do sterowania komputerem. Wnętrze nie jest przestronne, bo to samochód trzydrzwiowy. Z przodu ma bardzo wygodne fotele i sporo miejsca. W drugim rzędzie jest już jego znacznie mniej, ale przecież to nie pojazd rodzinny. Podkreśla to zwłaszcza pojemność bagażnika – tylko 142 litry. Można go oczywiście powiększyć do 430 l, składając oparcie kanapy. Są jeszcze mini schowki w podłokietniku i pod podłogą bagażnika. I tyle na miejsca na bagaż dla dwojga przy weekendowym wypadzie wystarczy.

Żeby nie było tylko historycznie, to Rubikon poza potrzebną do jazdy współczesną elektroniką, ma na wyposażeniu system UConnect. Do obsługi systemu służy wspomniany 6,5” dotykowy ekran. Dostępna jest nawigacja w 2 lub 3D, są też system audio z odtwarzaczem CD, DVD i MP3, Bluetooth, twardy dysk o pojemności 30GB, wyjścia AUX i USB. Muzyki słucha się z 6 głośników i subwoofera Alpine przy pomocy wzmacniacza o mocy 360 W.

Wyjeżdżając z parkingu, właściciel Rubikona przestaje być anonimowy wśród tysięcy uczestników dróg. Samochód po prostu widać. Choć jego sylwetka nie jest stylistyczną nowością, wiele spojrzeń kieruje się na pojazd i prowadzącego. A ten siedzi wysoko, ma dobrą widoczność z auta zajmującego sporą część szerokości pasa ruchu. Wzrasta też zdecydowanie pozycja kierowcy na drodze. Budzi bowiem respekt – nikt nie ma zamiaru mieć kontaktu z tym kanciastym pojazdem.

Auto, którym jeździłem, było napędzane silnikiem wysokoprężnym o pojemności 2,8 litra i mocy 200 KM. Jednostka współpracuje z automatyczną pięciobiegowa przekładnią, działającą precyzyjnie i szybko. Trzeba pamiętać, że  Jeep ma tylny napęd, co obecnie nie dla każdego jest takie oczywiste. Do uruchomienia napędu na cztery koła służy osobna dźwignia. Możliwości terenowe Rubikona są znane od wielu lat i nie ma co się nad nimi rozwodzić. Jeśli kierowca ma odpowiednie umiejętności (plus dobre opony), to tym samochodem może wjechać prawie wszędzie.

Ustalając termin jazdy Jeepem, przypuszczałem, że będzie głęboka zima i trudne warunki drogowe. Ale wiosenna pogoda tej zimy całkowicie te plany zniszczyła. Tak więc podróżowanie Rubikonem ograniczyło się do wypraw szosowych, jazd po mieście i niezbyt niebezpiecznych kałuż. Średnie zużycie paliwa na szosie, przy prędkościach między 80 a 100 km/h wyniosło trochę ponad 9 litrów. W mieście kształtowało się między 11,5 a 12,5 litra. Przy takim silniku, masie pojazdu, te wartości nie szokują. Bo przy jeździe w terenie wzrastają dość znacznie. Generalnie autem podróżowało się bardzo wygodnie, przyśpieszało dobrze i dobrze hamowało. Choć trzeba się nauczyć panować na ważącym 2 tony pojazdem.

Właściciel Rubikona powinien mieć duży garaż, aby zmieścić nie tylko samochód, ale i zdejmowany dach Freedom Top, jeśli będzie miał ochotę poczuć wiatr we włosach. Warto też, aby miał drugi pojazd do codziennej eksploatacji, szczególnie jeśli pracuje w mieście. Trzeba oczywiście mieć i pieniądze, ale dla właściciela nowego Rubikona jest to chyba sprawa drugorzędna. Wersja standardowa samochodu kosztuje niewiele ponad 142 tysiące złotych, a opisywana jest droższa o około 30 tysięcy złotych. Dlatego według mnie Jeep Wrangler Rubikon jest samochodem dla koneserów. Skoro jednak firma produkuje go od kilkudziesięciu lat, koneserów na świecie jest chyba wielu. I oby pozostali, jest to przecież efektowne, kultowe auto.

Tekst i zdjęcia: J. Kozierkiewicz

To mi się podoba

Atrakcyjny wygląd

Możliwości trakcyjne

To mi się nie podoba

Mały bagażnik

Wybrane dane techniczne

Silnik: turbodiesel

Pojemność: 2776 ccm

Moc maks./obr. na min.: 200 KM/3600

Maks. moment obr.: 460 Nm/1600-2600

Napęd: 4×4

Opony: 245/75 R17

Rozstaw osi: 2424 mm

Hamulce: tarczowe wentylowane/ tarczowe

Prędkość maks.: 196 km/h

Przyspieszenie od 0-100 km/h: 10,7 sek.

Pojemność zbiornika paliwa: 66 l

Pojemność bagażnika: 142/430 l

Masa własna pojazdu: 1858 kg

Ładowność pojazdu: 648 kg

Liczba miejsc: 4

Wymiary (dł./szer./wys.): 4223/1873/1840 mm

Prześwit: 260 mm

Kąt natarcia/kąt zejścia: 38/31°

Kąt rampowy: 25°

Głębokość brodzenia: 500 mm

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *