Maglevem do Szanghaju

Po świecie, Podróze — Napisane przez: . Opublikowano: 17/03/2010 20:00

Naj, naj, naj… To Chiny i w dużej części jest prawdą, że wszystko jest tam naj. Najszersze ulice, największy pałac, najwięcej ludzi, największy plac i … najszybszy pociąg. Nazywa się Maglev. Będąc w Chinach nie powinno się przegapić okazji – koniecznie trzeba się nim przejechać. Podczas wyprawy do Chin z grupą przyjaciół, postanowiliśmy odwiedzić Szanghaj – miejsce najbliższej wystawy EXPO 2010. Szanghaj jest dzisiaj najszybciej, obok Dubaju, rozwijającym się miastem na świecie. Chińczycy to naród zapobiegliwy i bardzo konsekwentny. Już wiele lat temu zaplanowali, że Szanghaj będzie miastem wieżowców. I tak się stało. W ciągu ostatniej dekady urosło ich tu więcej niż gdziekolwiek na świecie. W pierwszej setce najwyższych budynków świata jest ich tu kilkadziesiąt.

Maglevem do Szanghaju Przylecieliśmy samolotem do Szanghaju i z lotniska do centrum postanowiliśmy pojechać sławnym już na cały świat superszybkim pociągiem magnetycznym – Maglevem. Na początku jest dosyć zwyczajnie. Bilety kupuje się w okienku kasy lub w automacie. Za przejazd jednej osoby płaci się w przeliczeniu z juanów około 5 euro. Aby zachęcić pasażerów do podróżowania na lotnisko Maglevem, obniżono ceny, tak by nie były dużo droższe od kosztu podróży autobusem (około 2,5 euro).

Maglevem do Szanghaju Peron jak peron – normalny, choć nowoczesny i tylko torowisko dziwne, bo bez typowych szyn. Pociąg piękny, ale kto spodziewa się kosmicznych kształtów, srodze się zawiedzie, bo oprócz oczywiście opływowego kształtu nie jest on w porównaniu z francuskim TGV czy włoskim Pendolino dużo bardziej futurystyczny. Wewnątrz są wygodne, dosyć szerokie, niebieskie fotele, nie ma kameralnych przedziałów, tylko normalny układ wagonu jak w pociągach podmiejskich.

Maglevem do Szanghaju Wrażenia z przejażdżki są jednak niesamowite. Po pierwsze – całą 30-kilometrową trasę pokonuje się w zaledwie 7 minut i 20 sekund, z czego połowę czasu zajmuje hamowanie. Prędkość jazdy, jak na pociąg kosmiczną, bo przekraczającą 430 km/godz., pokazują wyświetlacze umieszczone nad drzwiami w każdym segmencie wagonowym. Po drugie – przechył pociągu na zakrętach jest podobny jak przy jeździe na motorze, co zniechęca do chodzenia po wagonie. Po trzecie zaś – zaskakuje cisza. Nic podczas jazdy nie stuka, nie skrzypi. Za to podczas mijanki z pociągiem jadącym w drugą stronę huk podrywa nas na nogi, bo przypomina wystrzał z armaty. Mijającego nas pociągu w zasadzie zobaczyć nie sposób, bo prędkości obu sumują się i jest prędkość większa niż Boeninga 747. Wszystko to oszołamia, ale podróż trwała tak krótko, że nie zdążyliśmy ochłonąć z podziwu, gdy trzeba było wysiadać.

Maglevem do Szanghaju Trasę pociągu, uruchomioną na początku 2004 roku, wybudowała niemiecka firma Transrapid International. Jest to kolej, w której tradycyjne torowisko zostało zastąpione przez układ elektromagnesów. Dzięki polu magnetycznemu wagony nie mają kontaktu z powierzchnią toru, gdyż cały czas unoszą się nad nim. Poprzez zastosowanie magnesów całkowicie wyeliminowane zostało tarcie kół, które w tradycyjnych pociągach znacznie ogranicza prędkość jazdy. Dzięki temu Maglev (z angielskiego magnetic levitation – lewitacja magnetyczna) może docelowo osiągać prędkość powyżej 600 km/h.

Maglevem do Szanghaju Sama technologia magnetycznej lewitacji wywiera ogromne wrażenie na wszystkich, którzy nie są w tej dziedzinie znawcami, bo aby pociąg mógł mknąć około 10 cm ponad torem, wyposażony musi być w elektromagnesy nadprzewodzące, które trzeba schładzać do bardzo niskiej temperatury. Gładki tor, po którym porusza się pociąg zbudowany jest z betonu, zainstalowane na nim są przewody doprowadzające elektryczność, czujniki oraz dwa rodzaje elektromagnesów. W przypadku rejonów sejsmicznych ten typ pociągów jest bezpieczniejszy niż jeżdżących po konwencjonalnych torach. Tunele, przez które przejeżdżać ma pociąg, zaprojektowane muszą być w taki sposób, aby zredukować do minimum drgania, uciążliwe dla mieszkańców i niebezpieczne dla budynków znajdujących się w pobliżu trasy.

Maglevem do Szanghaju Chińczycy planują rozbudowę Maglevu i przedłużenie szanghajskiej linii. Ma ona przebiegać niedaleko miasta Hangzhou. Negocjowane są warunki inwestycji. Oczywiście, jak zwykle w tego typu inwestycjach, problemem jest budżet, bo budowa 1 km torowiska to prawie 0,2 mld dolarów. Podobno koszt całej, zrealizowanej przez Niemców, inwestycji wyniósł 1,2 miliarda dolarów, ale mówi się, że to kwota bardzo zaniżona.

Planowano także zastosowanie tej technologii przy budowie linii kolejowej wielkich prędkości, łączącej Szanghaj z Pekinem (ok. 1300 km), jednak wobec ogromnych kosztów zrezygnowano z tego. Także Niemcy – prekursorzy budowy linii komercyjnych – porzucili projekt budowy linii między Hamburgiem a Berlinem.

Maglevem do Szanghaju Rekord świata w prędkości Magleva należy do japońskiej jego wersji, a został osiągnięty 2 grudnia 2003 r. i wynosi 581 km/h. Ciekawostką jest, że prędkość 500 km/godz. osiąga w ciągu zaledwie 90 sekund. Jednak po prawie 40 latach od momentu rozpoczęcia badań nad projektem pociągu i wydaniu na nie ponad 2,4 miliarda dolarów, japoński pociąg jak dotąd ma tylko jedną stację, nie ma ani jednego punktu sprzedaży biletów, a jego przyszłość jest wielką niewiadomą.

Uważa się, że ten wynalazek współczesnej techniki – jazda bez kół – będzie wyznaczać przyszłość transportu masowego. Czy tak się jednak stanie ? Nie wiadomo. Niektórzy sceptycy twierdzą, że pociągi poruszające się przy pomocy lewitacji magnetycznej nie są bardziej przyjazne środowisku, niż np. superszybkie elektryczne pociągi Shinkansen (tzw. „pociągi-pociski”), które z prędkością do 300 km/godz. pokonują obecnie wyżynne regiony między ważniejszymi japońskimi miastami.

Wyświetl większą mapę
Zdjęcia: W. Jurkiewicz

Tagi: , , , , ,

Brak komentarzy

Możesz być pierwszym użytkownikiem, który opublikuje komentarz.

Zostaw komentarz