La Gomera – Gwiżdżą na swojaków

Po świecie, Podróze — Napisane przez: . Opublikowano: 16/04/2010 7:00

Decyzja zapadła. Aby okrasić piękno Teneryfy czymś nietypowym i mało znanym, postanowiłem popłynąć promem na jedną z najdzikszych i najmniejszych Wysp Kanaryjskich – La Gomerę. Ponieważ jest ona bardzo górzysta i nie ma zbyt rozbudowanej infrastruktury transportowej, skorzystałem z usług biura turystycznego na Teneryfie i wykupiłem wycieczkę pod ekscytującą nazwą „Jeep tour safari to Gomera”.

La Gomera Terenówki, którymi wyruszyliśmy z Teneryfy były rzeczywiście klasowe, bo firmy Land Rover, typ Defender, z kierowcami, a i dalszy ciąg wyprawy okazał się niebanalny. Najpierw była morska przeprawa na Gomerę: prędkość rejsu jak z filmu wojennego kręconego na niszczycielu, choć to przecież tylko prom. No, może nie taki przeciętny, ale za to bardzo szybki i stabilny – trzykadłubowy prom znanego w tych stronach z prędkości armatora „Fred. Olsen Express”. Dystans między wyspami nieduży, prędkość około 25 węzłów, a czas przepłynięcia to zaledwie 40 minut razem z manewrem cumowania.

La Gomera Wjeżdżamy na wyspę i wyruszamy w nieznane. Serpentyny, góry, drogi wąskie, choć bardzo dobrze utrzymane, wspaniałe widoki i, co ważne dla kierowców, ruch niezbyt duży, a kultura jazdy do pozazdroszczenia. Cieszę się z naszego samochodu, bo zwykłym nie wszędzie by się podjechało. Niektóre wycieczki autokarowe podróżują tu tylko „swoimi szlakami”.

La Gomera Wyspa o powierzchni 369 kilometrów kwadratowych swoim kształtem przypomina koło od roweru. Jest okrągła, a szprychy to kilkanaście promieniście rozchodzących się ze środka wąwozów. Dzięki nim można było poruszać się po wyspie, więc przez wieki zastępowały one mieszkańcom drogi. Strome zbocza pokonywali, używając specjalnego narzędzia zwanego astia. Był to długi kij zakończony ostrą metalową końcówką, którą wbijali w ziemię i opierając się na nim jak na lasce, wykonywali duże skoki, co wymagało sporej zręczności i znajomości terenu. Dziś dzięki dobrze rozwiniętej sieci dróg astia odchodzi w zapomnienie.

La Gomera Sam środek wyspy to Park Narodowy Garajonay ze szczytem o tej samej nazwie, sięgającym wysokości 1487 m n.p.m. Może to niezbyt wysoko, ale zważywszy, że brzeg wyspy jest od niego oddalony zaledwie o 10 km, to nachylenie terenu jest tu naprawdę duże. Zbocza gór są pokryte niezliczoną ilością tarasów, na których uprawia się owoce, warzywa i zboża. Tarasy przypominają te z Indonezji czy Wietnamu, a rosnące tu winorośle, papaje, banany i awokado tym bardziej przenoszą naszą wyobraźnię do dalekiej Azji.

La Gomera Dojechaliśmy do Parku Narodowego, wpisanego oczywiście na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, klucząc różnymi drogami i zatrzymując się na kilku punktach widokowych. Garajonay to jak bajka, a może lepiej porównać ten świat do scenerii z Wiedźmina. Snująca się cały czas mgła wśród prawie pierwotnego lasu laurowego (przypomina to fragmentami Puszczę Białowieską po deszczu), wilgoć i chłód sprawiły, że nie mogłem pojąć, dlaczego jeszcze dwie godziny wcześniej było cieplutko i pięknie. Teraz drżymy z zimna, choć to wciąż ta sama wyspa i nie jest znowu tak wysoko. W Parku występuje około 20 gatunków drzew sprzed milionów lat, sięgających czasów trzeciorzędu. Między innymi rośnie tu wrzos-olbrzym, a w zasadzie wrzosiec, sięgający niekiedy 25 metrów oraz juki mające wysokość do 20 metrów. Ponadmetrowe mlecze i rumianki oraz inne wielkie kwiaty sprawiają, że czułem się trochę jak w „zaginionym świecie”.

La Gomera Pstrykam trochę zdjęć na pamiątkę i jedziemy dalej podziwiać następne miejsca. Oglądamy stożki wulkaniczne o dość nietypowych kształtach, przypominających głowy cukru. Na Gomerze nie ma czynnego wulkanu tak jak na pozostałych Wyspach Kanaryjskich. Ostatni raz erupcja nastąpiła tu kilka milionów lat temu. Czarny piasek na niewielkich, otoczonych skałami plażach nadmorskich mnie nie zachwycił. Wolę nasze plaże w Łebie czy Krynicy Morskiej.

La Gomera Hiszpanie nie postawili jednak na turystykę pobytową na Gomerze. Wolą chwalić się wyspą i jej ciekawostkami podczas jednodniowych wycieczek z bardzo bogatej w infrastrukturę Teneryfy. Są tu zaledwie 4 hotele, ale za to tylko na trasie przejazdu widziałem co najmniej 4 dobrze utrzymane, pełnowymiarowe boiska piłkarskie. Wyspa zaś liczy wszystkiego 20 tysięcy mieszkańców.

La Gomera Jej stolica – San Sebastian – zapisała się w historii świata tym, że Krzysztof Kolumb właśnie stąd wyruszył w 1492 roku w swą najważniejszą podróż. Zachował się do tej pory zarówno dom Kolumba, jak kościół, gdzie był na swej ostatniej mszy przed odkryciem „nowego świata” oraz studnia, z której zaczerpnął wody do poświęcenia nowego lądu. Jest jeszcze inny, wielce prawdopodobny powód, dla którego Krzysztof Kolumb właśnie Gomerę wybrał na swój ostatni postój przed wyprawą do Indii. Miał on tu swą kochankę, Beatriz, urodziwą wdowę po gubernatorze, którą przed wyprawą pragnął odwiedzić, a nie był to jego ani pierwszy, ani ostatni postój na tej tajemniczej i pięknej wyspie.

La Gomera A teraz krótkie wyjaśnienie dziwnego i niezrozumiałego na pierwszy rzut oka tytułu mojej opowieści. Otóż ze względu na niekorzystne ukształtowanie terenu, Guanczowie, pierwotni mieszkańcy Wysp Kanaryjskich wymyślili dla szybkiego przekazywania informacji nietypową formę porozumiewania się – język gwizdany. Typowy gwizd Guanczów, ostrzegający głównie przed niebezpieczeństwem, słyszalny jest podobno z odległości aż 4 kilometrów. Występuje on jedynie tu, na Gomerze i został prawdopodobnie nieco uproszczony na potrzeby turystów. Posługują się nim nie tylko autochtoni, ale również wszyscy ci, którzy ukończyli tu szkoły, bo język gwizdany jest w nich jednym z nauczanych przedmiotów. Intonacją przypomina rozmowę i ktoś nieznający tego języka, ale za to o wyjątkowej wyobraźni, może pewne gwizdane słowa zrozumieć.

La Gomera W niektórych miejscach, np. w Las Rosas, można się zapisać na przyspieszony kurs języka gwizdanego. Grzechem jest być na La Gomerze i nie zagwizdać. Jeśli ktoś na ciebie gwiżdże, powinieneś być szczęśliwy, bo uważa cię za swojaka.

LA GOMERA – wyspa pochodzenia wulkanicznego, o powierzchni 378 km kw., wchodząca w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich. Terytorium Hiszpanii. Administracyjnie wyspa należy do prowincji Santa Cruz de Tenerife, a siedziba władz mieści się w San Sebastian de la Gomera. Wyspę zamieszkuje ok. 20 tys. osób.

Wyświetl większą mapę

Zdjęcia: W. Jurkiewicz

---
Podobne wpisy:

  1. Asfaltowi gondolierzy Gdzieś na Oceanie Atlantyckim, kilkaset kilometrów na północ od Wysp...
  2. Piramidy na Atlantyku Teneryfa – mekka turystów chcących wypocząć w komforcie i z...
  3. VICKY, CRISTINA, BARCELONA – siódme nie kradnij Każdy kto przeczyta ten tytuł powie, że jest bez sensu....
Tagi: , , , ,

Brak komentarzy

Możesz być pierwszym użytkownikiem, który opublikuje komentarz.

Zostaw komentarz