Gdzie płynie miód

Po Polsce, Podróze — Napisane przez: . Opublikowano: 17/04/2010 7:30

Tablica jest niepozorna i łatwo ją przegapić, mknąc trasą katowicką. Ustawiona za pierwszym zjazdem do Tomaszowa Mazowieckiego (od strony Warszawy) przyciąga dużym napisem „Miód” i informuje, że w odległości 100 metrów mieści się „Producent miodów pitnych”. To „Pasieka” – zakład Macieja Jarosa od wielu lat specjalizującego się w wytwarzanie miodów pitnych. Ktokolwiek tam skręci, nie będzie żałował. Spróbuje miodów, wyjdzie z co najmniej jedną butelką lub kamionką znakomitego trunku, a gdy będzie miał szczęście i spotka ich twórcę, posłucha pasjonujących opowieści o warzeniu tego najbardziej typowego polskiego napoju.

Gdzie miód płynie Pan Maciej – z sarmackim wąsem i w białym, filcowym kapeluszu o szerokich skrzydłach – o miodach może mówić godzinami. Bo też ule w jego rodzinie były zawsze, mieli je dziadkowie, wujowie i rodzice. Zawsze też przygotowywało się miód pitny na własne potrzeby, i, jak opowiada, robiły to głównie kobiety. – Potem się częstowały, porównywały swoje trunki – wspomina. – W domu nie pijało się gorzałki, tylko zawsze miody i ja ich spróbowałem bardzo wcześnie. Dla mnie to smak dzieciństwa. A potem sam zająłem się warzeniem miodu. Robiłem to już będąc na studiach.

Gdzie miód płynie Miał być weterynarzem. Taki kierunek ukończył w warszawskiej Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ale pszczoły i ule zwyciężyły. W 1978 roku założył w Łazisku własną pasiekę, a gdy w 1991 roku weszła w Polsce ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, postanowił zająć się zawodowo miodosytnictwem. – Upewniłem się w gminie, że wystarczy tam tylko zgłosić działalność i od razu wyszykowałem beczkę – opowiada.

Gdzie miód płynie Jaki był ten pierwszy miód? Oczywiście trójniak, bo najłatwiej się go robi i szybko jest gotowy. A oprócz tego jest nie za słodki. Można go pić nawet do bigosu i trójniak jest nadal ulubionym miodem Macieja Jarosa. Trójniak, zwany początkowo „Pasiecznym”, a obecnie „Trybunalskim” wciąż znajduje się wśród miodów powstających w Łazisku. To on w 1997 roku zdobył pierwsze wyróżnienie dla firmy na VI Ogólnopolskim Konkursie Winiarskim.

Jak się to robi

Gdzie miód płynie Oderwijmy się na chwilę od wspomnień i zajmijmy odrobiną teorii. Miód pitny był prawdopodobnie pierwszym napojem alkoholowym jaki wyrabiał człowiek. Warzyli go Grecy (ambrozja bogów olimpijskich mogła być właśnie miodem pitnym) i starożytni Rzymianie, a przepis na sporządzanie tego napoju znajdował się w najsłynniejszej książce kucharskiej tych czasów, autorstwa Apicjusza. Pijali miody Hebrajczycy, a także Germanie i Celtowie.

Nie jest to więc, jak się powszechnie uważa, trunek typowo polski, choć „Miód z chmielem i wodą uwarzony w pospolitem jest tam użyciu” zanotował w XVI-wiecznym opisie Polski Marcin Kromer, potwierdzając wcześniejsze opinie o popularności tego napitku, sięgającej czasów przedchrześcijańskich. Jan Kochanowski zaś w znanej wszystkim fraszce „Na lipę” uczcił miód, który „szlachci[...] pańskie stoły”.

Gdzie miód płynie Sporządzenie miodu pitnego nie jest skomplikowane. Należy zmieszać w odpowiednich proporcjach miód pszczeli z wodą i drożdżami, poddać fermentacji, a potem leżakowaniu. Do owej mieszanki często dodaje się chmiel, zioła lub soki owocowe. W zależności od tego, jak dużo jest miodu w stosunku do wody powstaje trójniak (1 część miodu na 2 części wody), dwójniak (1 część miodu na 1 część wody) lub półtorak (1 część miodu na 0,5 części wody). Natomiast zależnie od tego, jaki sok doda się zamiast części (minimum 30%) wody, powstaje miód owocowy: jabłkowy, malinowy, winogronowy, agrestowy, z czarnych jagód. Leżakowanie trwa w przypadku trójniaka od półtora roku do dwóch lat, dwójniaka – co najmniej cztery lata, a półtoraka nawet dziewięć-dziesięć lat.

Pod rodzinną pieczą

Gdzie miód płynie To oczywiście tylko podstawowa wiedza, a „diabeł tkwi w szczegółach”. Można je poznać podczas wycieczki, na którą zapraszają do Łaziska właściciele „Pasieki”. Przed przyjazdem należy się jednak umówić telefonicznie lub poprzez faks (numer 44 724 40-73 lub telefonu komórkowego 696 108 278). Miodosytnia jest czynna w dni powszednie od godz. 7 do 15, a w soboty od 9 do 14, w tych samych terminach działa sklepik z miodami. Przed przyjazdem warto też zajrzeć na internetową stronę www. pasiekajaros.pl

Gdzie miód płynie Po zakładzie oprowadzał nas sam właściciel. Obejrzeliśmy jego ule, których jest już za mało, by dostarczyć wystarczającej ilości surowca do produkcji miodów pitnych. A musi być on najwyższej jakości. Pan Maciej kupuje więc miód w sprawdzonych pasiekach. Podobnie jest z owocami i ziołami. – Dodajemy tylko świeże, pochodzące z własnych upraw – wyjaśnia. – Ich zestaw, to tajemnica firmy. Na smak miodu ma wpływ woda. Nie może być twarda ani żelazista lub zawierać zbyt dużo wapnia. My używamy bardzo dobrej wody z naszej studni.

Gdzie miód płynie No i ważne są receptury. Oczywiście własne. Przy produkcji przekraczającej domowe potrzeby nie wystarczyły już mamine przepisy pana Macieja. W ich opracowaniu współczesnych pomógł mu profesor Wiesław Wzorek z SGGW, największa sława w miodosytnictwie. Bo miód pitny, choć jest napojem tradycyjnym, musi być wytwarzany w sposób nowoczesny. Dlatego w hali, gdzie fermentują miody zamiast drewnianych beczek zobaczyliśmy wielkie kadzie ze stali kwasoodpornej. – Teraz dębowych kadzi się już nie używa – wyjaśnia Marcin Jaros, syn i współpracownik pana Macieja, pełniący funkcję głównego technologa. – Zresztą dąb wcale miodowi nie służy, jego garbniki nie wspomagają bukietu, a mogą go popsuć. Stal nie wpływa na smak miodu, zaś współczesna technologia i przepisy sanitarne wymagają sterylności. W stalowych kadziach miód fermentuje od 4 do 6 tygodni, a potem trafia do zbiorników, gdzie będzie leżakować.

Firma „Pasieka” Macieja Jarosa jest przedsięwzięciem rodzinnym. Poza właścicielem i jego synem Marcinem pracują w niej żona Alicja, też absolwentka SGGW zajmująca się w firmie działem handlowym, młodszy syn Bartek, któremu podlega dział techniczny oraz synowa Monika, prowadząca laboratorium. To oni nadzorują najważniejsze czynności i procesy technologiczne przy sporządzaniu miodów. Te, od których zależy ich smak i jakość.

Książę Karol i zakonnicy

Gdzie miód płynie Wędrując przez teren firmy zauważamy miejsce, zupełnie niekojarzące się z wytwarzaniem miodu. To budynek, w którym powstają ceramiczne butelki czarki, kufle i inne naczynka. One też są własnej produkcji? – Robimy to z potrzeby – wyjaśnia Maciej Jaros. – Gdy zacząłem sprzedawać swój miód pitny, wlewałem go do zwykłych butelek, takich na wino, ale nie cieszył się powodzeniem, uważany był za trunek pospolity. Postanowiłem więc używać eleganckich, kamionkowych opakowań. Okazało się jednak, że nikt ich w Polsce nie chce wytwarzać, bo zakłady ceramiczne poupadały. Znalazłem w końcu fachowca, Włocha, który nauczył mnie robić butelki, ustawił linię. Pozornie jest to proste, ale ważna jest jakość masy, szkliwo, odpowiednia temperatura wypalania. Wszystko musi mieć atesty spożywcze – glinę przywozimy aż zza Opola.

Gdzie miód płynie Kamionki „uszlachetniły” miody – do każdego rodzaju napoju jest inna butelka w innym kształcie i barwie. Miody pitne można też kupować w pięciolitrowych beczułkach, chętnie używanych na różnych bankietach i uroczystościach. – Niedawno wprowadziliśmy też 5-litrowe szklane balony i… wracamy do tradycyjnych butelek, bo okazuje się, że takich też poszukują klienci – mówi pani Alicja Jaros. – Cały czas wprowadzamy też nowości. Ostatnimi są dwójniak jabłkowy i dwójniak „Lipiec”, czysty pitny miód lipowy, sprzedawane w białych, spłaszczonych butelkach. Zaproponowaliśmy też klientom „Lipiec perlisty”, czyli miód gazowany. To na naszym rynku osobliwość, ale mąż podpatrzył ten sposób podawania miodu na festynie, podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych. Ciekawa jestem, czy u nas się przyjmie.

Gdzie miód płynie Miody z „Pasieki” można kupić w delikatesowych sklepach w Polsce, a także u… zakonników: dominikanów oraz benedyktynów, dla których firma p. Jarosa wytwarza odrębne gatunki, pakowane w specjalne fasony kamionek. – To wyróżnienie, ale i zobowiązanie – mówi pan Maciej. – Miody klasztorne słynęły przecież od wieków ze znakomitej jakości.

-22L-Inne wyróżnienie, to pamiątkowe zdjęcie, na którym widać jak miodu z Łaziska próbuje ze smakiem angielski książę Karol. – To było w Turynie, na słynnym Salone del Gusto, gdzie prezentowaliśmy nasze miody zaproszeni w ramach Arki Smaku przez Slow Food, organizację propagującą tradycyjne produkty żywnościowe – opowiada Maciej Jaros. – Książę degustował nasz dwójniak „Koronny”, który zdobył w Turynie medal. Trunek zrobił na księciu oraz zagranicznych degustatorach wielkie wrażenie, a do „Pasieki” zaczęły płynąć oferty od importerów. Od kilku lat firma z powodzeniem bierze udział w Międzynarodowym Konkursie Miodów Pitnych w Denver w stanie Kolorado, na którym złotymi medalami nagrodzono dwójniak „Jabłkowy” i „Maliniak”, a brązowym dwójniak „AM”.

Gdzie miód płynie Wychodzimy ze sklepiku państwa Jarosów obładowani, bo naprawdę trudno się było zdecydować, którą z butelek miodu wybrać, więc kupiliśmy po kilka. A przy okazji nasunęła się nam myśl – wspaniałe polskie miody w pięknych opakowaniach mogłyby się stać wizytówką naszego kraju i służyć za prezenty dla odwiedzających nas oficjalnych gości.

Łazisko – wieś, województwo łódzkie, powiat tomaszowski, gmina Tomaszów Mazowiecki

GPS: N 51º32′56′′, E 19 º 56′35′′

Będąc w tej okolicy warto odwiedzić:

Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim, ul. P.O.W. 11/15, gdzie oprócz stałych ekspozycji prezentowane są do 9 maja zabytkowe samochody i motocykle z prywatnych zbiorów łódzkich i tomaszowskich kolekcjonerów

Skansen Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim, przy ul. A. Frycza Modrzewskiego 9/11 – pierwsze w Polsce muzeum na wolnym powietrzu poświęconym rzece, a w nim m.in. drewniany młyn wodny i dział poświęcony młynarstwu, „wojenne trofea Pilicy”, w którym najcenniejszym eksponatem jest opancerzony ciągnik artyleryjski Luftwaffe, wydobyty z rzeki w 1999 roku, a także obiekty i eksponaty pochodzące ze Spały z czasów, gdy miejscowość ta pełniła funkcję rezydencji rosyjskich carów.

Rezerwat krajobrazowy Niebieskie Źródła w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie woda zmienia kolory w zależności od nasłonecznienia. Źródła bijące z dwóch zbiorników zawdzięczają swą unikatowość zawartym w nich osadom wapiennym, wypłukanych z krasowych szczelin doliny rzeki Pilicy.

Bunkry kolejowe w położonych niedaleko Tomaszowa miejscowościach Jeleń i Konewka, wybudowane przez Niemców w 1940 roku z przeznaczeniem na kwaterę Hitlera i schrony dla jego pociągu sztabowego.


Wyświetl większą mapę

Zdjęcia: J. Kozierkiewicz

---
Podobne wpisy:

  1. Cud… miód w Opolu Tytułowy „cud… miód” zapowiada spotkanie w pasiece z pszczelarzem oraz...
  2. Na zamku w Starym Drawsku Władali nim templariusze, po nich rycerski zakon joannitów. Zamek w...
  3. Jarmark Miodu i Wina w Żarach Na degustację miodów, również pitnych i win, można wybrać się...
  4. Najsmaczniejsze miody i nalewki w Kurowie Na terenie parku przydworskiego w Kurowie (siedziba Narwiańskiego Parku Narodowego)...
Tagi: , , , ,

Brak komentarzy

Możesz być pierwszym użytkownikiem, który opublikuje komentarz.

Zostaw komentarz