Asfaltowi gondolierzy
Po świecie, Podróze — Napisane przez: Waldemar Jurkiewicz. Opublikowano: 24/07/2010 5:00
Gdzieś na Oceanie Atlantyckim, kilkaset kilometrów na północ od Wysp Kanaryjskich przycupnęła sobie Madera. Wyspa nieduża, wulkaniczna, przez to dosyć skalista, ale urocza, bo ukwiecona od wybrzeża aż po same szczyty. To znakomite miejsca dla turystów kochających promenady i zabawy. Można tu jednak znaleźć atrakcję jakich gdzie indziej się nie uświadczy.
Z dawnej portugalskiej potęgi kolonialnej niewiele pozostało, ale Maderę jako przyczółek raju w drodze do nieba, wybierają sobie bogaci emeryci, zwłaszcza brytyjscy i tu, w kwietnym zaciszu, dożywają swych dni. Klimat Madera ma iście niebiański, bo średnia temperatura waha się tu w ciągu roku od 23 do 27 stopni Celsjusza.
Przylecieliśmy do Funchal, stolicy Madery, lądując na lotnisku zbudowanym częściowo na słupach stojących w morzu. Ciekawostkę lotniska stanowi to, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat jego pas startowy był dwukrotnie wydłużany w stronę morza. Wrażenia przy lądowaniu są niezapomniane. Od razu postanowiliśmy też poznać to, co na Maderze najsłynniejsze – spacery po lewadach i przejażdżki saniami po bazaltowym asfalcie.
Madera to wspaniałe miejsce dla miłośników górskiego trekkingu. Liczne szlaki wiodą tu wzdłuż levadas (lewady) – wyciętych w zboczach gór wąskich kanałów, tworzących sieć nawadniającą wyspy. Niektóre z nich pochodzą jeszcze z XV i XVI wieku, a ich łączna długość wynosi prawie 2150 kilometrów.
Kilkunastokilometrowa przebieżka po zboczach półwyspu, chodzenie po ścieżkach zabezpieczonych przed zsunięciem się ze zbocza barierami łańcuchowymi, fantastyczne widoki to istna frajda dla zapalonych piechurów. Ciekawostką było również karmienie jaszczurek na jednym z niewielu miejsc, gdzie można było zatrzymać się na odpoczynek. Jaszczurki tak przywykły do siedzących tam ludzi, że podchodziły do nich i domagały się czegoś „na ząb”. My mieliśmy banana, który okazał się dla nich wspaniałym smakołykiem.
Postanowiliśmy też zakosztować słynnej przejażdżki z, jak ich nazwaliśmy, „asfaltowymi gondolierami”. Zjazd wiklinowymi saniami ze wzgórza Monte leżącego nieopodal stolicy wyspy – Funchal – jest słynną atrakcją Madery.
Ma ona podobno swoje historyczne uzasadnienie. Otóż dwieście lat temu takie sanie były jedynym środkiem transportu sprawnie poruszającym się w dół po stromej drodze o bazaltowej nawierzchni. Sanie zjeżdżają, ślizgając się na stalowych płozach, a obsługiwane są przez biegnących obok nich dwóch kolorowo ubranych „pchaczo-hamowaczy”.
Zjazd trwa około 10 do 15 minut i wiedzie po dosyć stromej, jednokierunkowej drodze bazaltowoasfaltowej z licznymi zakrętami. Normalnie drogą tą jeżdżą również samochody, ale na szczęście rzadko i kierowcy bardzo uważają. Jest to jedyny na świecie tor saneczkowy po asfalcie, a przyjemność zjazdu kosztuje ok. 30 euro, oczywiście do ręki „gondolierowi”. Sanie wykonane są z drewna z wiklinowymi dodatkami i wspaniałą, choć średnio wygodną kanapą. Zabezpieczenia pasami nie trzeba, bo prędkość zjazdu choć spora, to nie na tyle duża, żeby trzymające bocznych oparć ręce nie wystarczyły. Choć sań jest sporo (może z 50), a zainteresowanie turystów dosyć duże, nie oczekuje się prawie na przejazd.
Siedząc w dwuosobowych, pędzących w dół saniach czuliśmy się przez kilkanaście minut jak rozbawione, ale trochę bojące się dzieciaki. Prędkość zjazdu jest na tyle duża, że przy ostrych zakrętach obaj „asfaltowi gondolierzy” na prawdę mieli co robić, a specjalne podeszwy ich butów, ze względu na częste hamowania muszą być wymieniane co kilkanaście dni. Zjazd saniami ze wzgórza Monte dostarczył nam o wiele więcej emocji i sprawił większą frajdę niż podróż kolejką linową, którą wcześniej wjechaliśmy na szczyt.
Wyświetl większą mapę
Zdjęcia W. Jurkiewicz
---
Podobne wpisy:
- Piramidy na Atlantyku Teneryfa – mekka turystów chcących wypocząć w komforcie i z...
- Sintra – portugalska stolica romantyzmu i pięknej brzydoty Sintra to niezwykłe miasto, zwane stolicą romantyzmu. Oddalone jest o...
- Ale jaja, czyli u mistrza surrealizmu Barcelona jest piękna. Można ją zwiedzać tygodniami, ale jakże nie...
- W kolebce najlepszego Chianti Będąc w Toskanii, staraliśmy się łączyć przyjemne z pożytecznym, czyli...
- W poszukiwaniu Mony Lisy O pięknej Toskanii można by pisać bez końca. Tu urodził...




Brak komentarzy
Możesz być pierwszym użytkownikiem, który opublikuje komentarz.